



Byłam szczęśliwa. Kiedy zobaczyłam na boku jednego z kociąt znak pioruna, zaczęłam płakać. Byłam dumna i szczęśliwa...Wtedy obok mnie pojawił się duch mojego partnera...zmarłego partnera Lwiej Burzy...Usiadł obok mnie.
PM: Czy nasze kocięta nie są wspaniałe Lwia Burzo?
Jego mordka wydawała się być smutna.
LB: Tak, Piorunowa Mordko. Jednak nie możemy ich uchronić przed przeznaczeniem...czeka je drastyczna przyszłość...
Mój pyszczek posmutniał, oczy zamknęły się a na ziemie spadła łza smutku. Wtedy Lwia Burza znikł...
<Miodowa Gwiazda?>



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz