poniedziałek, 1 września 2014

Od Piorunowej Mordki

Leżałam w spokoju nad leśnym jeziorkiem kiedy poczułam skurcz. Trwał parę sekund po czym znów mnie złapał. Będąc bardzo doświadczoną matką, wiedziałam że poród się rozpoczął. Ruszyłam w stronę Obozu. Gdy weszłam, zawołałam Błotnistą Stopę. Przybiegł natychmiast i zabrał mnie do Kociarni. Jestem młodą ale doświadczoną matką. Leżałam godzinę i czekałam. Po dwóch godzinach, w mój puchaty ogon wtulone były trzy kocięta.





Byłam szczęśliwa. Kiedy zobaczyłam na boku jednego z kociąt znak pioruna, zaczęłam płakać. Byłam dumna i szczęśliwa...Wtedy obok mnie pojawił się duch mojego partnera...zmarłego partnera Lwiej Burzy...Usiadł obok mnie.
PM: Czy nasze kocięta nie są wspaniałe Lwia Burzo?
Jego mordka wydawała się być smutna.
LB: Tak, Piorunowa Mordko. Jednak nie możemy ich uchronić przed przeznaczeniem...czeka je drastyczna przyszłość...
Mój pyszczek posmutniał, oczy zamknęły się a na ziemie spadła łza smutku. Wtedy Lwia Burza znikł...

<Miodowa Gwiazda?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz